Po świetnym zwycięstwie z Limanovią naszych juniorów młodszych, przyszła kolej na porażkę. Lepszym zespołem od naszego ULKSu okazała się ekipa Sandecji Nowy Sącz. W tym meczu padały piękne gole, szczególnej urody było pierwsze trafienie, gracz Sandecji cudownie przymierzył w okienko.  Zobacz zdjęcia z meczu!


Do tego spotkania przystąpiliśmy bez kilku kontuzjowanych piłkarzy, z konieczności na ławce rezerwowej usiąść musieli nasi najlepsi trampkarze. Wyraźnie znać dziś było brak Dominika Wielgusa, który ucierpiał w poprzednim meczu z Limanovią i nadal jest kontuzjowany.


W tym meczu optyczną przewagę miała rzecz jasna Sandecja, gracze gości stworzyli sobie dużo więcej dogodnych okazji niż nasza drużyna, aczkolwiek to i Korzenna miała kilka świetych okazji do zdobycia gola. W wielu akcjach na drodze sądeczan stawał niezawodny jak zwykle nasz golkiper Tomasz Dźwigniewski, świetnie grał na przed polu, pewnie wychodząc do piłek i je wyłapując, dodatkowo wiele efektownych interwencji blisko linii bramkowej.
Pierwszy gol w tym meczu był golem przepięknym. Dawno tak ładna bramka nie padła na naszym stadionie. Można powiedzieć, że graczowi z Sandecji siadł strzał życia. Jakub Wojtarowicz otrzymał piłkę na 30 metrze i zdecydował się na uderzenie. Mocno kopnięta piłka poszybowała idealnie w okienko bramki niemającego nic do powiedzenia przy tym strzale Tomasza Dźwigniewskiego.


Po kilku minutach znowu padła ładny gol, tym razem rzut rożny dla Sandecji, piłka odbija się i wypada poza szesnastkę tam doskakuje do niej jeden z graczy Sandecji i mocno uderza. Strzał celny mija wszystkich w polu karnym i wpada do siatki zasłoniętego naszego bramkarza. W tej sytuacji zabrakło szybkiego wyskoku z pola karnego do gracza Sandecji naszych piłkarzy.


Do przerwy utrzymało się dwubramkowe prowadzenie gości. W drugiej części meczu nasza drużyna odważniej zaczęła atakować, ale praktycznie zmarnowaliśmy wszystkie nieliczne nasze świetne akcje.


Pierwszego gola w tej pierwszej połowie zdobyła Sandecja. Brak dobrego krycia w środku pola i jeden z piłkarzy Sandecji uderza z okolic 16 metra. Futbolówka po raz trzeci w tym meczu znajduje drogę do bramki.


Kilka minut później sam na sam z bramkarzem wychodzi Kamil Baczyński, nasz gracz decyduje się ogrywać bramkarza i gdy już planuje skierować piłkę do pustej bramki dostaje perfidną „kosę” od tył od jednego z graczy Sandecji. Ewidentny rzut karny został odgwizdany przez arbitra, lecz dalsze postępowanie sędziego Grybosia jest kompromitujące dla niego i powinien się wstydzić. Sędzia musiał wyrzucić piłkarza Sandecji za takowy faul, arbiter jednak mimo tego iż wiedział, że powinien to zrobić nie pokazuje graczowi żadnej kartki! Była to żenująca decyzja, która mogła mieć duży wpływ na dalszy przebieg tego meczu. Sędzia nie pokazał kartki, bo prawdopodobnie nie chciało się mu pisać w pomeczowym protokole, po co tracić kilka minut na opisanie zdarzenia!? Arbiter w rozmowie pomeczowej nie umiał znaleźć argumentu na to dlaczego nie wyrzucił faulującego gracza z boiska, a wszystko skwitował słowami „dostaliście karnego – źle wam?”.  Już nie pierwszy raz spotykamy się z takim zachowaniem arbitrów, którzy przyjeżdżają tylko po to, aby bez zbędnego wysiłku i jak w najkrótszym czasie - odbębnić i zagarnąć nie małą kasę! Przecież to tylko śmieszny mecz juniorów - poco się wysilać... . Szkoda tylko, że przez takie decyzje najbardziej cierpią młodzi chłopcy uczący się piłkarskiego fachu.


Rzut karny na raty ale skutecznie wykorzystał Patryk Kaczmarek. Nasz gracz nie najlepiej uderzył jedenastkę, świetnie jego strzał rękawicą odbił golkiper Sandecji, jednak piłka wróciła pod nogi Kaczmarka który z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki. Było 3:1 i kto wie jak by to wszystko dalej wyglądało gdybyśmy grali w przewadze jednego gracza.


Piłkarze Sandecji słabli z minuty na minute i do głosu zaczęła dochodzić Korzenna. Po dograniu Zbyszka Gryzły przed idealną szansą stanął Artur Wielgus. Nasz napastnik zbyt szybko zdecydował się na uderzenie i fatalnie przestrzelił. Kilka minut później stuprocentową sytuację miał Marek Pękała. Znalazł się od sam na sam przed bramkarzem, mając praktycznie całą odsłoniętą bramkę nasz gracz  z ostrego kąta uderza wprost w rękawice golkipera. Szkoda szczególnie tej okazji.


W końcówce meczu dostajemy jeszcze czwartą bramkę i cały mecz kończy się zasłużonym zwycięstwem graczy Sandecji Nowy Sącz 4:1. Rywalom gratulujemy zwycięstwa, dziękujemy za dobry mecz i życzymy powodzenia w dalszych zmaganiach.

ULKS Korzenna - Sandecja Nowy Sącz 1:4 (0:2) [JM]

 

Bramki:

0:1 Sandecja 25,

0:2 Sandecja 35,

0:3 Sandecja 50,

1:3 P.Kaczmarek 54 (po dobitce z rzutu karnego),

1:4 Sandecja 65. 

 

ULKS: T.Dźwigniewski - P.Kaczmarek, J.Kapała, M.Pękała, J.Grygiel - J.Kantor (64 Ł.Śpiewak), Z.Gryzło, K.Gargula, K.Grząbel (53 D.Łaś) - A.Wielgus, K.Baczyński.

 

Sandecja: D.Gał - M.Nowak, K.Mucha, B.Kołdras, K.Słowik, M.Wawruszczak, J.Wojtarowicz, P.Jankoś (53 J.Czernecki), P.Marmon, A.Szarek, M.Zawiślan (53 R.Niemas).

 

Sędziował: Gryboś (KS Nowy Sącz).

Komentarze 

 
#1 essa 2013-05-21 20:39
Jak dobrze pamietam to nie mieliscie tylu sam na sam z bramkarzem :D